środa, 3 lipca 2013

Ogłoszenie (tutaj tym razem tutaj)

Wiem nie pisze notek długo (przepraszam) no ale nie chce mi się pisać :x Jakoś mi się nie chce bo WAKACJE SĄ! A ja całymi dniami na dworze przesiaduje :3. Za notke się wezme nie wiem kiedy. W niedziele jade na tydzień do kuzynek <33... Więc nie liczcie na notke w przyszłym tygodniu.

niedziela, 16 czerwca 2013

Dziwne odczucia.

     
Syrenka odpłynęła. Gdy wracała do siebie Jarvan zapamiętał tylko jedno: poważną minę Nami. Chciał jej bardzo pomóc, ale miał inne rzeczy do roboty. Zanim pół ryba - pół dziewczyna odpłynęła powiedziała coś w tajemnicy do Ahri. Mianowicie chciała, aby przybyła do niej, gdy skończy swoje sprawy.       Gdy Nami całkowicie zniknęła z pola widzenia, Lisicę zaczęło męczyć jedno pytanie. Dlaczego Jarvan znajdował się w Ionii a nie w Demacji? To pytanie dręczyło ją od początku ale teraz zaczęła o tym co noc myśleć. Ilekroć Luxanna pytała się jej "Co się stało?" odpowiadała, że rozmyśla nad całą tą sytuacją.
      Nazajutrz Ahri obudziły dziwne głosy. Słyszała "chodź tu" oraz "czekam na ciebie w środku wyspy".
-Jarvanie- powiedziała.- Musimy wyruszyć na środek wyspy. I to jeszcze dzisiaj!
-Ale to czyste szaleństwo. Nie mamy najmniejszych szans dotrzeć tam dzisiaj. Dotarcie tam zajmie nam gdzieś trzy dni.
-A na łódkach dotarliśmy chyba w jeden dzień nieprawdaż?
-Ale ta wyspa jest kilka razy większa niż to malutkie morze.
-Ono nie jest małe. Tylko wyspa jest położona bardzo blisko brzegu.
-Mniejsza o to.
-Na tej wyspie jest mnóstwo niebezpieczeństw- odrzekła Lisica. Chciała jak najszybciej poznać źródło tego "hałasu". Co chwile je słyszała. Głosy pochodziły  z daleka... A jednak wydawało jej się jakby ta osoba stała koło niej. Coraz bardziej zaczęła ją boleć głowa. Oczy jej się stawały żółte i była bardzo zdenerwowana. Nie wiedziała co ma ze sobą zrobić. Odgłosy te już kiedyś słyszała. Powodowały one, że czuje się coraz gorzej. Nie miała siły na nic. Chciała zrobić jeszcze dużo, ale nie dała rady. Ciężko było jej otworzyć czasem oczy a nawet wstać. Tym razem było podobnie. Tylko teraz oprócz tego wszystkiego czuła jakby miała wbijane w plecy kolce od najpiękniejszej i najbardziej czerwonej róży. Mimo tego starała się dalej dążyć do celu. Chociaż odczuwała coraz silniejsze bóle a głowa ją bardziej bolała chciała dotrzeć do celu, aby cierpienie zniknęło. Tak jak poprzednim razem.  W tym momencie się jej coś przypomniało. Gdy pierwszy raz czuła się tak, jak teraz, gdy spotkała Evelynn bóle minęły. Czuła się jak nowo narodzona. W tedy to przegrała w walce z "niebieską kosmitką". Chociaż odczuwała po przegranej mniejsze bóle i mogła je znosić, nie mogła zapomnieć że pierwszy raz w życiu ktoś ją tak upokorzył i pierwszy raz ktoś ją pokonał. Nie mogła tego znieść. Zabijała żeby nie tylko chronić zwierzęta, ale też żeby ćwiczyć do ponownego spotkania ze swoim wrogiem.
      Po rozmowie z Jarvanem poszła do Lux.
-Lux. Pomożesz mi?
-Tobie? Żartujesz sobie? Co ty mnie nie znasz? Pomogłam ci raz pomogę i  drugi.
-Świetnie bierz wodę i chleb. Wyruszamy za chwile.
-Ale gdzie?-zapytała się zaniepokojona blondynka.
-Dowiesz się po drodze, ale żeby Jarvan się o tym nie dowiedział.
-Felicja idzie z nami?
-Nie to byt niebezpieczne a ja nie czuję się najlepiej.
-Ale zapomniałaś co ona potrafi?
-Ale ona jest za mała! Nie może z nami iść.
Ahri  nie zdawała sobie sprawy, że ośmiolatka wszystko słyszy. Gdy poszły do dżungli ona poszła za nimi. Nie chciała siedzieć sama z chłopakami a Ahri była jej najbliższą osobą.
      -Ała! Czemu tu tak dużo tych zarośli?!
-Do dżungla!
-Masz racje! O patrz! Pobawię się w Tarzana!
-Nie wygłupiaj się Lux!
-Ale kiedy tak jest szybciej!
-Czego ty jeszcze nie wymyślisz. Okropnie się czuję. Wyruszamy po...
-Po lek?
-Tak dokładnie! Słyszałam że tutaj jest.
-Wiedziałam, że się źle czujesz. Pomogę ci wyzdrowieć.
      Nagle dziewczyny się zatrzymały. Oczy ich zrobiły się większe. Przed swoimi oczami zobaczyli Felicję. Miała piękny kwiat we włosach i promienny uśmiech. Wyglądała jak prawdziwa królewna z najpiękniejszego miasteczka świata.
-FELICJA! A co ty tu robisz młoda damo?
-Oh Ahri! Ja chciałam wam  pomóc. Tutaj jest tak pięknie. Dogoniłam was bo huśtałam się na lianach.
-A nie mówiłam?
-Oh Lux!
-Przepraszam.
     Szli tak długo. Wieczorem zatrzymali się i weszli na wielkie drzewo. Teraz to właśnie Jarvan zauważyłże ich nie ma.

środa, 29 maja 2013

Syrenie głosy

       Gdy w środku nocy dotarli na wyspę byli ledwo żywi. Nikomu się nic nie chciało nawet rozpalić ogniska, żeby się ogrzać. W śród tych wszystkich osób spała tylko Felicja i Lux a inni "pilnowali nocy". Blondynka o jasnoniebieskich oczach zdziwiła się bardzo, gdy zobaczyła półżywych członków załogi.
      Jarvan pomimo niewyspanej nocy "obudził się" po kilku minutach. Wydawało mu się, że słyszy cudowny śpiew jakiejś kobiety.
-Mówię wam ja coś słyszałem, ale wy byliście zbyt zaspani, żeby zareagować- powiedział książę siedząc przy ogniu, który rozpaliła Luxanna.- Dochodziły one z morza.
-Z morza?- zdziwiła się Ahri.- Jesteś pewien, że z morza?
-No a jak. Kto mógł wydawać te piękne dźwięki?
-Och, Jarvanie. Piękne? Dla ciebie mało co jest piękne w twoim życiu- powiedziała Luxanna chichocząc.
-No i co?
-No i nic. Jeśli coś dla ciebie jest piękne to z tym nie ma żartów. Jestem pewna, że to jest na sto procent prawda Jarvanie.
-Hmm... Może coś w tym jest- powiedział Arian.
      Nagle na skale pojawiła się postać i zaczęła śpiewać  patrząc cały czas na Jarvana. Książę wpatrywał się na pół dziewczynę- pół rybę. Była to bardzo ładna syrenka. Pomimo, że była niebiesko- zielonkawa nikt nie zwracał na to uwagi. Wszyscy zwracali uwagę tylko na jej urodę i słuchali jej występu.
-Co ty tutaj robisz Nami?- zapytała się syrenki Lisica.
-Śpiewam i staram się oddychać ludzkim powietrzem. Nie uwierzysz! Wytrzymałam już piętnaście minut. Mój rekord. Mogę tak jeszcze długo. Ale moment- w ty momencie Nami zanurzyła się i po minucie się wyłoniła z lodowatej wody.
-Co ty robisz w Iońskich Morzach?- zapytała Ahri ze zdziwieniem.
-Pływam. A co nie wolno?
-Nie no można pływaj ile chcesz!- powiedziała Felicja.
-Z chęcią skorzystam z twojej oferty Felicjo.
-Skąd wiesz jak mam na imię?
-Mam swoje źródła. A tak właściwie- zmieniła błyskawicznie temat syrenka.- Mam pewien problem i chciałam ciebie prosić o radę. Mianowicie. Mój naród ma problem. Aktualnie planujemy rozwiązać sprawę pokojowo i zyskać sojuszników. Ale wątpię, że się zgodzą.
-Ale o co wy się kłócicie?
-O terytorium. Pragnę dzielić je z nimi ale oni nie chcą się zgodzić.
-Ale z jakim to plemieniem?
-Źle to wyjaśniłam. Mianowicie chodzi o to, że my mieszkamy pod wodą a oni na tak zwanych "Ognistych Ziemiach". Oni panują nad ogniem a mój naród nad wodą.
-To jak chcecie podzielić tą ziemie.
-Właśnie do tego dążę- powiedziała Nami.- My mieszkamy zaraz koło takiego jeziora. Mój kraj "na niego się wylewa"i mamy wobec tego plany. Ale Tamci ludzie pragną mieć to niesamowite jezioro tylko dla siebie. Oni mówią, że jak nie zostawimy ich w pokoju zabiją nas. Ale my chcemy pod wodą zrealizować nasze plany.
-To powiedz im to- powiedziała Ahri.
-Mówiłam, ale oni nas wypytują  co chcemy tm zrobić.
-A  co chcecie tam zrobić.
 Nami powiedziała jakie plany mają do zrealizowania. Miała zrobić tam piękne miasto.
-Ludzie myślą, że najgroźniejszy dla nich jest ogień, a to woda zabiła najwięcej z nich. Nie wiedzą  kim zadzierają ci Władcy Ognia.

wtorek, 14 maja 2013

Smutek Felicji.

      Ahri, Lux, Felicja i Ashe spały tylko dwie godziny. Wszyscy inni poszli spać o dwudziestej pierwszej, żeby się wyspać. Ta noc była dla nich wyjątkowa. Felicja pogodziła ze sobą dwie skłócone przyjaciółki a Ashe zastanawiała się nad małą Felicją. Nie wiedziała dokładnie o niej wszystkiego ale z dnia na dzień ta ośmiolatka była dla niej coraz bliższa. "Mała Luxanna" coraz bardziej lubiła Łuczniczkę i spędzała z nią coraz więcej czasu.
      O piątej rano wszyscy byli już spakowani. Lux trzeba było budzić wcześniej, żeby wstała (a śpioch z niej wielki). Spakowała się szybko i razem z Lisicą poszła nad brzeg morza, gdzie wszyscy na nie czekali. Na plaży znajdowały się trzy białe łódki, którymi mieli dostać się do "królestwa Evelynn".
-Więc tak...- zaczął Jarvan.- Ja płynę razem  z panem Arianem oraz Ashe  łódką z prawej. Ahri, Lux i Felicja wy pojedziecie łódką środkową.
-No a co z trzecią łódką?- zapytała się dziewczynka.
-Nie dałaś mi dokończyć młoda damo. Pojedzie nią nasz niedźwiadek.
-Nie możliwe! Misia Gogo tu nie ma!- oburzyła się Felicja a wszyscy próbowali się powstrzymać od śmiechu. Niestety. Jarvanowi to się nie udało. Powiedział.
-Nie ten miś Felicjo- odparł z uśmiechem na ustach.- Tylko Volibear!
-A no tak pan misio Volibear. Zapraszam pana na pokład.
-Z wielką chęcią usiądę. Zapraszam tutaj panienko Handerson!- powiedział "misio" i usiadł w łódce.
-Już idę, już idę. Ah miło mi będzie dotrzymać panu towarzystwa!
      Godzinę później wszyscy już wypłynęli. Rozmawiali ze sobą dość długo i na razie znajdowali się nie dalej niż tylko sto nędznych metrów od brzegu.Lux i Felicja ciągle odpowiadały dziwne historie i kawały. Lisica z przyjemnością ich słuchała ale miała ochotę walnąć się już patelnią, gdyż czasami z tą paplaniną przesadzały.
"Pogadają jeszcze tak przez godzinę, zmęczą się i zasną. Albo będą tak gadać, aż spotkamy Evelynn." pomyślała Ahri, wzięła głęboki oddech i zaczęła słuchać, co ma jej do opowiedzenia ciekawego mała Felicja.
-Ahri na prawdę! Nie oszukuję cię! Z całą pewnością jest to tylko szczera prawda! Moja mama przyjdzie po mnie, ale ja nie chcę już wracać do domu. Kocham mamę no ale tu mi lepiej. Nie oszukuję cię. Ciekawe co powiedziałaby na to moja mamusia? To bardzo mnie zastanawia. Wiem! Żeby jej nie było przykro, że zostaję z tobą Ahri zrobię jej przepiękny bukiet kwiatów. Będzie w tym bukieciku mnóstwo stokrotek, niezapominajek oraz fiołków! Taki piękny polny bukiet. Ciekawe czy się jej spodoba? Może tak. Mi się tam każdy bukiet podoba. Kiedyś robiłam bukiety no ale wiesz... Były zimne bo je robiłam z sopli lodu. Ahh już mi się  znudził ten lód. Jest taki zimny a ja w końcu poczułam co to znaczy "Iońskie słońce". Wiesz, podobno w Ionii ono świeci mocno a ludzie żyją normalnie. Ah słońce jest takie jak żółtko od jajka. Albo jak środek od stokrotki.
-Cieszę się, ale Felicjo. Nie wiem, czy ty będziesz mogła ze mną zostać. Chciałabym no ale twoja mama pewnie mi da ciebie pod moją opiekę. Uwierz mi bardzo cię lubię, ale obawiam się, że to takie proste jak myślisz nie będzie.
-No to jak to będzie?- zapytała się dziewczynka  ze łzami w fioletowych oczach. Z twarzy zniknął jej uśmiech od ucha do ucha a pojawił się wielki smutek. Jej włosy wydawały się mniej złociste ze smutku a z policzków zniknęły (jak to mówi Luxanna) "Rumieńce Nadziei". Dziewczyna zakryła twarz malutkimi i delikatnymi dłońmi i słychać można było tylko morze albo szloch Felicji. Ahri wiedziała, że zraniła jej małe i wrażliwe serce i czuła się z tym potwornie. Wolała zabijać niż skrzywdzić tak małą, wrażliwą i delikatną osóbkę jak Felicja.
-Felicja. Nie martw się. Ja chcę abyś ze mną mieszkała, ale chodzi o to, że...
-Że nie chcesz mnie u siebie! Ty mnie wcale nie lubisz!
-Kto ci takich bajek naopowiadał hę? Ja ciebie wprost uwielbiam mała! Ty jesteś osobą, która zmieniła całe moje życie. Jesteś mi bliższa niż ktokolwiek inny!
-Nie kłam!- powiedziała wtulając się w Lux.
-Nie kłamię. Jak spotkamy twoją matkę powiem jej, że chcesz ze mną mieszkać. Nie chcesz wracać do tej krainy skutej lodem ja to wiem. Też nie chcę. Ale tam się wychowywałaś a tu odkryłaś swoje talenty. Popatrz na Ashe. Ona chce wrócić do Frejlordu a ty nie. Nie wiem jaki to ma ze sobą związek ale możesz ze mną mieszkać. Jesteś dla mnie jak córka.

środa, 8 maja 2013

EXTRA: Jak wygląda moja rozmowa z Hestią2000

      Zapewne jak to przeczytacie pomyślicie sobie, że powinnyśmy z Hestiokiem wylądować do domu wariatów :).
_______________________________________________________________
Hestia2000: EFFOK!!! <3
Effa573: HESTIOK!!! <3
Hestia2000: JA!!!
Effa573: Niee Bartek to JA XD
Hestia2000: *foch*
Effa573: Za pięć minut ci przejdzie!
Hestia2000: No masz rację już mi przeszło
Effa573: Melanż pod wieżą XD?
Hestia2000: Tylko z szafy czołga wyjmę.
Effa573. Nioooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooch
Hestia2000: NIOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOCH
Effa573. To melanż pod wieżą?
Hestia2000: Nie ja zadanie robie.
Effa573. Zaraz będzie po tobie.
Hestia2000. No z polaka robie.
Effa573. A kiedy skończysz.
Hestia2000. Jutro... W grudniu... po południu chyba...
Effa573. -,-
Hestia2000. Będzie foch,. będzie foch?!
Effa573. FOCH
Hestia2000: GOOOOOOL!
Effa573. IDŹ TY LEPIEJ CZOŁGA MYJ A NIE ZADANIA RÓB!! :D
Hestia2000. Wczoraj umyłam.
Effa573. A na jaki kolor XD?
Hestia2000. Na różowy.
Effa573. Aaaa... Dobrze wiedzieć. <3
              Aj em de wampair!!! BZIUUUUUUUUUUM XD
Hestia2000.Niooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooch
Effa573. Ok :>
Hestia2000. Wiesz, że lubiem dżem?
XD
XD
XD
XD
XD
XD
XD

xD
xD
xD
xD
xD
(pięć minut później..)
Effa573. Skończyłaś już spamić?
Hestia2000. Jeszcze nie.
(dziesięć minut później pisania xD...)
Effa573. Teraz skończyłaś?
(ciągle spam...)
Hestia2000. Dobra skończyłam. :>
Effa573. Aloha!
Hestia2000. Joł :P
Effa573. Kończymy tą rozmowe?
OBY NIE!
Hestia2000. NIEE!!!!
(i znowu spam. tym, razem  ze słowem NIE...)
(Później NIOOCH...)
(Mam już tego dość .__________. ...)
Hestia2000.  JESTEM BLONDYNOM XD
Effa573. 1. Przestań spamić k*rwa . 2. Taa chyba ciemną ._. Ale dosłownie ciemną XD
Hestia2000. Ale ja nie spamię. Ja piszę wyrazy wielokrotnie.
Effa573. Taaa extra. Ja jestem spokojna a ty taka crazy girl opanuj się!
Hestia2000.Nie jestem opanowana, ponieważ jem nutellę
Effa573. Też tak mam jak ja jem zupę.
Hestia2000. To dobrze cieszę się...
Effa573. To dzie-dzięki :>
BEATA
Hestia2000. Co?
Effa573. JEM!
Hestia2000. Co?
Effa573. ZUPĘ!
Hestia2000. Aha
Effa573. Taa ja też się nie cieszę :>.
(Tu hestia pisze: LALALALALALALALALALALALALALALALALALALALALALALALALALALALALALALALALALALLALALALALALALALALALALALALALALALALALALAL.....Tylko  z małej litery...)
Hestia2000. ŚPIEWAM!
Effa573. Odrobinę fałszujesz więc z łaski swojej przymknij się trochę!
(SPAM...)
Effa573. UCISZ SIĘ!
(Dalej SPAM...)
Effa573. FAŁUSZJESZ k*rwa.
(DALEJ TEN CHOLERNY SPAAAAAM!....)
____________________________________________________
I to koniec... I tak  oto wygląda ta rozmowa z tą szurniętą blondynką o brązowych włosach .______.
WSPÓŁCZUJCIE MI!


niedziela, 5 maja 2013

Trzy zdania i przestała się bać.

Notka dedykowana Moim The Best Frendom (domyślcie się dla kogo, a w razie wątpliwości pytajcie ^^)
____________________________________________________________
      Nie wszyscy spali tej nocy. Mała czarodziejka siedziała na miękkim łóżku w pidżamie a po jej plecach spływały fale blond loków. Siedmiolatka siedziała i opierała ręce na kolanach. Ciągle rozmyślała dlaczego Ahri i Lux się pokłóciły. Same nawet nie wiedziały dlaczego tak się stało. Wydarzyło się to w jednej chwili. Tak jakby ktoś pstryknął tylko palcem. Wydawało to się bardzo dziwne. 
        Dziewczynka siedziała tak całą noc. Do jej pokoju weszła łuczniczka. Nie mogła również zasnąć i chciała zobaczyć czy siedmiolatka już śpi. Nie zdziwił ją fakt, że wcale nie śpi. Usiadła koło niej.
-Ty też nie możesz spać?- zapytała zamykając oczy.
-Tak, a pani?
-Gdybym spała, kochanie, to bym tu nie przyszła. I mów mi Ashe. 
-Dobrze Ashe.
-Dlaczego nie możesz spać?
-No bo... rozmyślam- powiedziała już teraz ośmiolatka.
-A o czym?
-O tej całej kłótni! Dlaczego moje dwie najlepsze przyjaciółki się pokłóciły?
-Wydaje mi się, że Ahri po  prostu jest zbyt zestresowana i zdenerwowana. Ale dlaczego? To mnie zastanawia dlaczego ona taka teraz jest? Wcześniej była pogodna i rozpromieniona, a teraz? Teraz jest kłębkiem nerwów- powiedziała Łuczniczka.
-Mi się wydaje, że ona się boi tej całej Evelynn. 
-Bardzo prawdopodobne to jest moja droga Felicjo. W sumie... to ona mówiła mi o tym tak piąte przez dziesiąte.
-O! No to może się jej boi?
-Mówiła też, że nie chce się znowu ośmieszyć czy jakoś tak. Wypytam ją o to.
      Felicja po tych słowach stanęła na proste nogi i wybiegła błyskawicznie z pokoju. Kierowała się do sypialni Lisicy. 
      Ahri nie spała. Chodziła po pokoju jak błędna owca a oczy miała czerwone od płaczu. Felicja ją przytuliła i powiedziała jej do ucha.
-Czemu? Wierzę w ciebie. Każdy wierzy!- po tym wyszła z pokoju do swojego.
Ahri usiadła i zaczęła się uśmiechać delikatnie. Z grymasu stał się piękny promienny uśmiech. Lisica wybiegła z sypialni i poszła do pokoju Lux. Dziewczyna udawała, spała. Gdy weszła Ahri do pokoju wstała i popatrzyła na nią ze złością w oczach. Oczekiwała od niej magicznych słów.
-I co? Masz może mi coś ciekawego do powiedzenia.
-Tak- odparła z uśmiechem.
-Słucham zatem ciebie moja droga przyjaciółko. Co? Głupio ci się zrobiło, że tak mnie potraktowałaś moja droga? Hmm?
-Tak, bardzo. Przepraszam cię Lux. Nie chciałam cię urazić. Wcale tak nie myślę! Uwierz mi. 
-No dobrze wybaczam ci.
-Dziękuję. Lux przyszła do mnie Felicja i powiedziała mi trzy zdania, które utknęły na stałe w pamięci.
-A jakie to słowa?- zapytała się Luxanna z ciekawością w swoim aksamitnym głosie. Jej oczy zabłysły co zauważyła Lisica i uśmiechnęła się.
-"Czemu? Wierzę w ciebie. Każdy wierzy!" To dodało mi odwagi i wywołało uśmiech na mojej twarzy. Nic mnie tak nie ruszyło jak to. Zawsze byłam tylko maszyną do zabijania i nikt mnie lubił. Ba! Nienawidziła mnie większość ludności. Ty było miłe z jej strony. Nie wiedziałam, że tak jej na mnie zależy. Ma dopiero osiem lat a umysł większy od każdego. 
-Serce tak samo moja kochana.
-Tak, serce też.
-Trzy zdania i przestała się bać.
-Ty się bałaś? Kogo?
-Evelynn. Evelynn się bałam. Już raz mnie upokorzyła, zrobiła to drugi raz a teraz ma szanse ośmieszyć mnie już trzeci raz. Ja na to nie pozwolę. 
-Zaraz, zaraz. Dwa razy cię upokorzyła? 
-Tak. Kiedy ją pierwszy raz zobaczyłam ona mnie prawie zabiła. Ocaliłam się sama. Ale z trudem mi to przyszło.
-Na prawdę? A co zrobiłaś?
-Długo by gadać. A mi się chce spać. Jutro wyruszamy.
-Powodzenia! 
      Lisica poszła do swojego pokoju. Tam siedziała Felicja. Uśmiechała się szeroko do Lisicy. Przytulała brązowego misia i podarowała go dziewczynie. Ahri przytuliła dziewczynkę a Felicja poszła do swojego pokoju. Lisica nie bała się już Evelynn. Była zadowolona, że będzie z nią walczyć. Było to bardzo prawdopodobne ale jeszcze nie pewne. Nie mogła się doczekać stanięcia twarzą w twarz z "niebieską kosmitką" a także, jak powiedziała pewnego dnia Jarvan IV książę Demacji, "jest to istny wybryk natury". Kiedy to usłyszeli zaczęli się śmiać. 
      Felicja leżała w łóżku z otwartymi oczami i z uśmiechem na twarzy. Nie wiedziała, że te trzy zdania dodadzą aż takiej mocy Ahri. Jak widać dziewczynka nie tylko mogła ożywiać roślinność ale i ludzkie serca. 
_________________________________________________
P.S Wiem notka krótka :c. Nie miałam weny :C.


wtorek, 30 kwietnia 2013

Kłótnia z Luxanną.

     Wszyscy wcześnie rano byli już na nogach. Oczywiście wszyscy poza Lux i Felicją, które siedziały do późna w nocy i podziwiały gwiazdy. Obie były bardzo zmęczone. Ale na zmęczenia nie było już miejsca.
-Ahri! No weź, wczoraj dotarliśmy tutaj, a dzisiaj musimy znowu gdzieś wyruszać. To męczące.
-No wiesz co Luxanno? Myślałam, że masz coś więcej w głowie niż tylko pustkę. Mianowicie mam namyśli to, że powinnaś wiedzieć jak bardzo mi na tym zależy aby rozwiązać tą sprawę i żebym już nigdy o niej nie usłyszała. Chcę o tym jak najszybciej zapomnieć.
-No dobrze nie denerwuj się. Ale mieliśmy tu jeszcze zostać w kilka dni.
-Wyszło na to, że wyruszamy na Wyspę Straty czy wam się to podoba czy też nie. Ja muszę rozprawić się z tą niebieską kosmitką- powiedziała Lisica a jej oczy robiły się powoli żółte.
-Nie denerwuj się kochana. Powinnaś troszkę odpocząć. Jesteś cała w nerwach przez tę "kosmitkę".
-Nie widzisz? Ja się nie denerwuje. Jestem spokojna jak mała, puszysta i milutka owieczka.
-Tak. Bardziej jesteś spokojna jak szalona wiewiórka ci za dużo kawy wypiła- odpowiedziała Lux Ahri zajadając czerwone jabłko.
-Posłuchaj Lux. Przestań tak mówić.
-Spokojnie dziewczyno! Na prawdę ciebie ta cała sprawa wykańcza nerwowo. Uspokój się.
-Kiedy nie widzisz, że jestem spokojna?!- Ahri wybuchnęła gniewem. Lux siedziała na kanapie i popatrzyła się ze strachem w swoich błękitnych oczach na Lisicę. Lux, chociaż troszkę szalona i roztrzepana dziewczyna, w tej chwili zdała sobie sprawę z powagi całej sytuacji.
      Ahri miała w oczach złość. Oczy były bardziej żółte niż zazwyczaj. Nigdy się tak nie zachowywała. Nikt by nie przypuszczał, że wybuchnie takim wulkanem gniewu. Była przejęta całą tą sprawą, a mianowicie nie chciała znowu przegrać z Evelynn. Już raz się to stało i nie pozwoli się znowu ośmieszyć tym bardziej na oczach swoich nowych przyjaciół. Lisica była wdzięczna Lux za pomoc jej w pokonaniu nieprzyjaciela. Stała się jej, tak samo jak u Felicji, bratnią duszą i przyjaciółką, której nie chciała stracić. Teraz jednak miała na to  wielką szanse. Nie mogła kontrolować swojej złości.
-Lux! Lubię cię i to bardzo ale no naprawdę.
-Ja ciebie taż ale po co cała ta afera?
-Po to, żebym w końcu wyładowała swoją złość!
-To czemu akurat na mnie?! Dziewczyno ogarnij się w reszcie. Mogłaś wyładować ją gdzieś indziej! Czemu na mnie?
-Posłuchaj Lux, nie chcę się z tobą  kłócić.
-No a jednak to robisz. Nie masz ani trochę poczucia humoru!
-Co proszę?
-No nie zareagowałaś jakoś wesoło na mój dowcip. To było na żarty!
-Wiesz co? Ja sobie to wzięłam do siebie. Jak tak możesz?
-Nie umiesz się z siebie śmiać?
-Jak widać nie!
-A jak ty byś mnie miała obrazić?
-Na przykład jak? Że jesteś tępą blondynką, która nie zdaje sobie nigdy z powagi sytuacji?
-Teraz to przesadziłaś- Lux wyszła z płaczem. Fala blond loków spływała jej po plecach,  a po twarzy zaczęły spływać strumienie słonych łez. Wybiegła  z domu Ahri i poszła w ciche miejsce.
     Lisica nie wiedziała co powiedzieć. Nie chciała jej zranić, ale to zrobiła. Nie wiedziała co mówi. Poszła do kuchni i sama utopiła się we własnych, słonych łzach.
      Do kuchni weszła Ashe z łukiem i strzałą w rękach. Podeszła do dziewczyny.
-Co zrobiłaś złego, że płaczesz?
-Skąd wiesz, że zrobiłam coś złego?- zapytała się Lisica ocierając z zaczerwienionych oczu łzy.
-Widziałam i rozmawiałam z tą "tępą blondynką, która nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji". Dlaczego jej to zrobiłaś.
-Nie wiem. Nie chcący. Nie chciałam jej tego powiedzieć. Tak jakoś wyszło.
-Opowiesz mi o całym tym zajściu?- zapytała się zaciekawiona Łuczniczka patrząc z zaciekawieniem na Ahri. Dziewczyna opowiedziała jej o całym zajściu. Lux i Ahri nie zauważyły jednak, że całemu zajściu przysłuchiwała się... Felicja.
_______________________
Notka dedykowana Hestia2000.
Taaa... Teraz kolejne cztery notki będą dla niej dedykowane. Wisiałam jej przysługę ._.