-Co się dzieje Felicjo?- zapytała się zmartwiona matka przytulając córkę.
-Mam dwa powody do smutku- oznajmiła siedmiolatka.
-Powiesz mi chociaż jeden?
-Nie. Ja tobie mamusiu powiem wszystkie moje powodu do smutku.
-Słucham cię.
-Pierwszy jest taki. Źle się czuję i jest mi zimno, a drugi to taki, że tęsknię za tą panią, która mnie uratowała abym ja nie musiała już walczyć. Ja chcę do niej iść!
-Ale gdzie my ją córeczko znajdziemy?- zapytała się jej matka. Była oszołomiona tym co usłyszała od jej własnej, siedmioletniej córki.
-Gdzieś na pewno- odpowiedziała Felicja zamykając swoje fioletowe oraz błyszczące oczy.
*
Ahri, Ashe, Jarvan i reszta zatrzymali się na noc u niedźwiedzia Rodneya.
-Sterczące włosy hę?- zapytał się rozbawiony Volibeara.
-Dajcie mi święty spokój! Co ja mogę powiedzieć innego?- rozzłościł się miś i uderzył Rodneya.
-Nie przeginaj dobrze?
-Przepraszam ciebie mój przyjacielu.
-Już dobrze! Czujcie się u mnie jak w domu- uśmiechnął się i poszedł w głąb jaskini z Ashe i Volibearem.
-Czekajcie!- zawołała ich Ahri.- pójdę z wami dobrze?
-Dobrze! Musimy iść po kolację. Jestem głodna. No na pewno nie tylko ja mam rację Jarvanie?- powiedziała Ashe.
-Czemu ja?
-Bo z ciebie największy głodomor- powiedziała Ashe śmiejąc się.
-Nie prawda!- zaprzeczył książę.
-Jesteś pewien? Bo ty niosłeś zapasy a została ich tylko połowa.
-To nie ja!
-Jasne, jasne. Chodźmy. Zjemy sobie hmm... może gulasz?
-Dobrze królowo- odpowiedział Jarvan wiedząc, że łuczniczka nie lubi jak się ją tak nazywa.
-Jarvnie IV, książę Demacji nie przeginaj.
-I kto to mówi?
-Królowa Frejlordu.
-Dobrze skończmy już z tym.
-Popieram twoje zdanie Jarvanie- odpowiedziała Ashe z uśmiechem na ustach.
Zeszli na dół po brukowych schodach do kuchni Rodneya. Wstąpili przy okazji do piwnicy po brakujące składniki do ich kolacji. Nikt nic nie jadł od śniadania. Wszystkim kiszki marsza grały. Dużo sporów było przy gotowaniu tej kolacji, gdyż każdy miał inny przepis na gulasz. Dziwne. W końcu Ahri wstała z krzesła i powiedziała, że wie jak rozstrzygnąć ich spór.
-Ehh... Zróbmy tak zwany "Gulasz Iońskiego Lasu". Wymyślił ten przepis mój przyjaciel. Kir! Chodź no tu! Pomożesz mi!- Gdy tylko głos Lisicy dotarł do wróbelka przybył w ułamku sekundy. Pomógł jej zrobić gulasz a Ashe ugotowała kaszę.
Nagle Ahri usłyszała głos Rose. Rossalida ją wołała.
-Ahri! Chodź tu ktoś do ciebie przyszedł!
-Idę!
Pięć minut później Lisica znalazła się na górze z garnkiem gulaszu w rękach. Prawie go upuściła , gdy zobaczyła kto stanął z nią twarzą w twarz.
-Felicja?- wydusiła z siebie Lisica widząc siedmioletnią dziewczynkę z fioletowymi oczami i ... bez zbroi, w której ją zapamiętała. Drobna blondyneczka tylko na nią spojrzała i uśmiechnęła się.
_____________________________________________________________
Notka dedykowana wszystkim czytelnikom (oprócz Hestii :D)
Nowy obraz na stronce = so good ;)
OdpowiedzUsuńStworzyłaś sama czy z neta ?
Za jakie grzechy???
OdpowiedzUsuńZnaczy sama sobie napis wymyśliłam xd bo nie umiem tak robić i szczerze mówiąc nie znam się na tym ;). Wole malować w realu ^^
OdpowiedzUsuńHestia co to znaczy "Za jakie grzechy???"
Jestę Hardkorę
Usuń