niedziela, 16 czerwca 2013

Dziwne odczucia.

     
Syrenka odpłynęła. Gdy wracała do siebie Jarvan zapamiętał tylko jedno: poważną minę Nami. Chciał jej bardzo pomóc, ale miał inne rzeczy do roboty. Zanim pół ryba - pół dziewczyna odpłynęła powiedziała coś w tajemnicy do Ahri. Mianowicie chciała, aby przybyła do niej, gdy skończy swoje sprawy.       Gdy Nami całkowicie zniknęła z pola widzenia, Lisicę zaczęło męczyć jedno pytanie. Dlaczego Jarvan znajdował się w Ionii a nie w Demacji? To pytanie dręczyło ją od początku ale teraz zaczęła o tym co noc myśleć. Ilekroć Luxanna pytała się jej "Co się stało?" odpowiadała, że rozmyśla nad całą tą sytuacją.
      Nazajutrz Ahri obudziły dziwne głosy. Słyszała "chodź tu" oraz "czekam na ciebie w środku wyspy".
-Jarvanie- powiedziała.- Musimy wyruszyć na środek wyspy. I to jeszcze dzisiaj!
-Ale to czyste szaleństwo. Nie mamy najmniejszych szans dotrzeć tam dzisiaj. Dotarcie tam zajmie nam gdzieś trzy dni.
-A na łódkach dotarliśmy chyba w jeden dzień nieprawdaż?
-Ale ta wyspa jest kilka razy większa niż to malutkie morze.
-Ono nie jest małe. Tylko wyspa jest położona bardzo blisko brzegu.
-Mniejsza o to.
-Na tej wyspie jest mnóstwo niebezpieczeństw- odrzekła Lisica. Chciała jak najszybciej poznać źródło tego "hałasu". Co chwile je słyszała. Głosy pochodziły  z daleka... A jednak wydawało jej się jakby ta osoba stała koło niej. Coraz bardziej zaczęła ją boleć głowa. Oczy jej się stawały żółte i była bardzo zdenerwowana. Nie wiedziała co ma ze sobą zrobić. Odgłosy te już kiedyś słyszała. Powodowały one, że czuje się coraz gorzej. Nie miała siły na nic. Chciała zrobić jeszcze dużo, ale nie dała rady. Ciężko było jej otworzyć czasem oczy a nawet wstać. Tym razem było podobnie. Tylko teraz oprócz tego wszystkiego czuła jakby miała wbijane w plecy kolce od najpiękniejszej i najbardziej czerwonej róży. Mimo tego starała się dalej dążyć do celu. Chociaż odczuwała coraz silniejsze bóle a głowa ją bardziej bolała chciała dotrzeć do celu, aby cierpienie zniknęło. Tak jak poprzednim razem.  W tym momencie się jej coś przypomniało. Gdy pierwszy raz czuła się tak, jak teraz, gdy spotkała Evelynn bóle minęły. Czuła się jak nowo narodzona. W tedy to przegrała w walce z "niebieską kosmitką". Chociaż odczuwała po przegranej mniejsze bóle i mogła je znosić, nie mogła zapomnieć że pierwszy raz w życiu ktoś ją tak upokorzył i pierwszy raz ktoś ją pokonał. Nie mogła tego znieść. Zabijała żeby nie tylko chronić zwierzęta, ale też żeby ćwiczyć do ponownego spotkania ze swoim wrogiem.
      Po rozmowie z Jarvanem poszła do Lux.
-Lux. Pomożesz mi?
-Tobie? Żartujesz sobie? Co ty mnie nie znasz? Pomogłam ci raz pomogę i  drugi.
-Świetnie bierz wodę i chleb. Wyruszamy za chwile.
-Ale gdzie?-zapytała się zaniepokojona blondynka.
-Dowiesz się po drodze, ale żeby Jarvan się o tym nie dowiedział.
-Felicja idzie z nami?
-Nie to byt niebezpieczne a ja nie czuję się najlepiej.
-Ale zapomniałaś co ona potrafi?
-Ale ona jest za mała! Nie może z nami iść.
Ahri  nie zdawała sobie sprawy, że ośmiolatka wszystko słyszy. Gdy poszły do dżungli ona poszła za nimi. Nie chciała siedzieć sama z chłopakami a Ahri była jej najbliższą osobą.
      -Ała! Czemu tu tak dużo tych zarośli?!
-Do dżungla!
-Masz racje! O patrz! Pobawię się w Tarzana!
-Nie wygłupiaj się Lux!
-Ale kiedy tak jest szybciej!
-Czego ty jeszcze nie wymyślisz. Okropnie się czuję. Wyruszamy po...
-Po lek?
-Tak dokładnie! Słyszałam że tutaj jest.
-Wiedziałam, że się źle czujesz. Pomogę ci wyzdrowieć.
      Nagle dziewczyny się zatrzymały. Oczy ich zrobiły się większe. Przed swoimi oczami zobaczyli Felicję. Miała piękny kwiat we włosach i promienny uśmiech. Wyglądała jak prawdziwa królewna z najpiękniejszego miasteczka świata.
-FELICJA! A co ty tu robisz młoda damo?
-Oh Ahri! Ja chciałam wam  pomóc. Tutaj jest tak pięknie. Dogoniłam was bo huśtałam się na lianach.
-A nie mówiłam?
-Oh Lux!
-Przepraszam.
     Szli tak długo. Wieczorem zatrzymali się i weszli na wielkie drzewo. Teraz to właśnie Jarvan zauważyłże ich nie ma.

9 komentarzy: