Ten rozdział dedykuję Hestii2000 za to, że mnie poniekąt i jakoś na pewno wspiera :>. __________________________________________________________________________
Tłum patrzył na Ahri z zaciekawieniem. Patrzyli na nią ze współczuciem, ale nie mogli jej wybaczyć tego co zrobiła. Wymordowała wiele osób. Ale kim był ten człowiek, który został zamordowany? Dlaczego oni oskarżają Lisicę? Ona wie, że tego nie zrobiła i że ktoś próbuje ją wrobić. Nie. Ona nie da za wygraną. Kto to mógł zrobić. Wykorzystała tą ciszę i powiedziała klękając ze zmęczenia.:
-Co wy robicie? Dlaczego podpaliliście biedne zwierzę? Dlaczego zrujnowaliście mój dom? Wiem. Wiem! Chcecie się zemścić za zamordowanych ludzi z waszego rodu? Chcecie pomścić tego, którego uważaliście za ważnego? Czy tylko chcecie zniszczyć piękne iońskie lasy. Wiecie, że tu ktoś mieszka?
-Tak morderczyni tu mieszka!- powiedziała jedna z kobiet ze wzburzeniem,
-Tak. I nie tylko. Zwierzęta to też stworzenia. One czują. Mają uczucia. Mają podobne cechy co my. Ludzie. Zniszczyliście miejsce, w którym małe zwierzątka stawiają pierwsze kroki, dorastają, mają czystą wodę do picia, miejsce spotkań. Tak to mój dom. Mój i ich.- mówiąc to Ahri wskazała tłumowi, gdzie jest wyjście. Ale nim to zrobiła, zapytała się kim jest ten tajemniczy człowiek.
-Pa Handerson. Był... Był poetą. Chciał napisać nowy wiersz ale ty go zabiłaś. No dobrze. Jesteśmy kwita.- powiedziała kobieta.
Tłum wyszedł z lasu. Nikt nie wiedział co robić ( nie wiedziały zwierzęta i Ahri). Dziewczyna wyszła ze swojego domu, a raczej z tego co z niego zostało.
Kilka minut później dotarła do miasta z Kirem.Weszła do zamku wykorzystując swoje lisie sztuczki. Wchodziła coraz wyżej i wyżej, aż w końcu dotarła do mężczyzny nazywanego Jarvanem IV. Podeszła do niego uklękła na kolana, zakryła swoją delikatną twarz równie delikatnymi dłońmi. Pochodzący z rodziny królewskiej mężczyzna powiedział:
-Wybaczam ci. Przepraszam cię za to, ale oni nie słuchali. Ale zabiłaś pana Handersona.
-Nie zabiłam. Udowodnię wam, że się mylicie. To nie moja wina. Nie moja.
Dziękuje za dedykacje, ale naprawdę szczerze mówiąc to ty bardziej mnie wspierasz w pisaniu bloga :D
OdpowiedzUsuńOj wJem wJem :D
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńOj nie przesadzaj Hestiem :3
OdpowiedzUsuńP.S Nie obrażaj się na mnie :C