-Zabiłaś ślicznotko tego kolejną osobę? Ty chyba nie wiesz kogo... Nie, nie wiesz kogo. Wszyscy się smucimy z tego faktu. Nie wiesz kogo zabiłaś? Nie wiesz?! Nie wiesz?! Ha ha! Ty jesteś żałosna panienko. Umiesz ruszyć... Hmm... Łepetyną? Tak, Łepetyną! Jeśli tak to kogo ostatnio zabiłaś?- zapytał rozwścieczony mężczyzna.
-Wiem kogo teraz zabiję. Jak się nazywasz?
-Na imię mi... John. John Wiliamson. A ty panno, o dziewięciu ogonach, uszach nieludzkich i żółtych oczach kiedy wpadną one w szał?
-Ja jestm Ahri, Lisica o dziewięciu ogonach! Pani Iońskich Lasów. Odejdź stąd! Nie ręczę za siebie kochany. Kończmy te dialogi. Wynocha i to już! Chyba, że... Nie chcecie wracać do waszego pięknego miasteczka?
John rzucił się na Lisicę. Rozpętała się wojna. W mig jej piękna łąka stanęła w ogniach, gdyż jeden z mężczyzn wywalił pochodnie na trawę. Piękna, miła i urocza polanka zmieniła się w ciemną, czarno-szarą ruinę. Zwierzęta były bardzo waleczne, a Ahri walczyła z Johnem bardzo zaciekle. Nagle poczuła, że może zrobić coś, co wykańczało swoich wrogów. Oddaliła się kilka kroków od nieprzyjaciela, zrobiła głęboki wdech i pomknęła przed siebie. Potężna, lecz mała kula wykończyła mężczyznę, który myślał, że jest pępkiem świata (że tak go nazwę).
Lisica wiedziała, że on jest tylko nieprzytomny. Zrobiła to celowo, gdyż nie chciała już zabijać, ale ogłuszać i wynosić z lasu.
Dziewczyna uniosła głowę i zobaczyła tam podpalonego niedźwiedzia. Podbiegła szybko do niego i spróbowała go unieść. Walkę przez to przerwano wszyscy patrzyli na biedne zwierzę i dziewczynę, która chociaż jest delikatna to uniosła niby bestię i zaniosła do jeziorka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz