Następnego dnia Ahri wstała dość wcześnie. Już o piątej rano była na nogach. Dziewczyna poczuła uczucie, które czuje tylko w tedy kiedy wykrada esencję. Ale ona ostatnio zabiła człowieka jakiś tydzień temu i od tamtej pory miała okropne wyrzuty sumienia i nie mordowała już więcej. To uczucie ją przeraziło, ale czuła, że chce więcej. Tak więcej. Oczy jej zrobiły się żółte. Były piękne lecz bardzo przerażające.
,, Nie mogę tego robić!''. Pomyślała dziewczyna i jej oczy w mig zrobiły się niebieskie. Wyszła z domu a na końcu jej ślicznej polanki widać było wściekły tłum ludzi. Ahri się przeraziła. O co chodziło?
Lisica schowała się do bardzo wysokiej trawy podeszła bliżej, aby usłyszeć co mówią ludzie. Kiedy Dziewczyna podeszła jeszcze troszkę bliżej usłyszała słowo "ATAK". Szybko się wycofała, ale Iończycy ją zauważyli i zaczęli ją gonić. Kiedy bohaterka się obróciła nie wiedząc którędy ma uciekać. Rozjuszony tłum przystanął i zaczął jej się przyglądać. Kobiety, mężczyźni i nawet dzieci byli onieśmieleni na jej widok. Wyglądali jakby zobaczyli ducha. Jeden z mężczyzn wyszedł i powiedział do niej.
-Dlaczego uciekasz?
-Bo.... Ja...
- O nie! Ona ma dziewięć ogonów! To ona! Morderczyni!- wykrzyczała jedna z kobiet.
-No cóż... Wy zabijacie zwierzęta, rośliny, wycinacie lasy to niby ja mam nie zareagować? Każdy kto wejdzie do tej Mrocznej Puszczy nie wróci już żywy. Koniec igraszek.- powiedziała z dumą dziewczyna.
-Nie masz szans! Nas jest ponad dwudziestu, a ty? Ty jesteś tylko jedna!
-Dwie sprawy. Pierwsze zabijecie dziewczynę? Oj nie ładnie.
-Ty zabijasz wszystkich!
-A,a,a! Nie przerywaj to nie ładnie! Co ciebie jakieś maa.... jaskiniowcy wychowali? O czym to ja... A tak. Po drugie ja mam swój zespół.- mówiąc te słowa, Ahri zagwizdała, a obok niej w sekundę pojawiło się po jednym rodzaju zwierząt z tego pięknego, iońskiego lasu. Lisica powiedziała coś do nich i zaczęła się bitwa.
Wszyscy byli zagotowani do tej bitwy. Uczestniczyły w niej nawet małe, najmniejsze stworzonka. Nikt ich nie widział. No, prawie nikt. Pani Iońskich Lasów Strzegła swoich przyjaciół bardzo, bardzo mocno.
-No to. Zaczynamy...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz