środa, 6 marca 2013

Wyruszamy w drogę wraz z "Brygadą"

    -Jarvanie, Pani Handerson, Arianie Steevardzie mam pewną hmm... propozycję.- oznajmiła Ahri po pewnym czasie zastanowienia się.- musimy wyruszyć do Frejlordu.
-Frejlordu? A po co tam mamy iść?- zapytała zdziwiona kobieta.
-A raczej musimy iść w drogę do tego państwa? Miasta? Za pewnym misiem.
-Misiem?
-Tak ale bardziej to niedźwiadek, i to nie byle jaki niedźwiadek. To Volibear.
-No cóż a powiesz nam PO CO my tam mamy iść?
-On ma pewne informacje na temat śmierci pani męża.
-No dobrze. Jeśli to ma pomóc to jestem za.- to mówiąc panna Rose Handerson wstała z ławeczki, wyprostowała się i patrzyła z podziwem na piękną Lisicę o oczach błękitnych jak niebo lub krystaliczna woda.
      Godzinę później "brygada" spakowała się i wyruszyła w podróż za "misiem". Wszyscy byli głęboko zamyśleni. Po drodze Ahri zaczęła im opowiadać co dowiedziała się od brata Volibeara Billego, który siedział sam w domu.
     Kiedy wyszli z miasta Lisica usłyszała świergotanie małego wróbelka. Obejrzała się za siebie i dostrzegła tak małego ptaszka, który usiadł jej na ramieniu. Był to oczywiście Kir Wróbelek, nowy przyjaciel Ahri, który postanowił ją wspierać.
-Przepraszam! Chciałabym wam kogoś przedstawić.- powiedziała uradowana błękitno oka piękność.
-O co chodzi?- zapytał się jej Jarvan patrząc na jej ramię, na którym znajdował się wróbelek.
-Więc tak, to jest mój przyjaciel Kir. No! Przywitaj się maluszku!
-Nie jestem maluszkiem!- zdenerwował się ptaszek.- Jestem mały i co z tego? No  mniejsza o to wybaczam Ci panienko. Cześć, hej i czołem ludziska!- powiedział żartobliwie Wróbelek.
-Witaj! Miło mi ciebie poznać! Oo jesteś taki słodziutki! No kocham różne małe zwierzątka, więc się nie dziw ze tak akurat zareagowałam.- powiedziała Rossalinda uśmiechając się przy tym serdecznie. Kir już ją polubił. Uwielbiał kiedy mu się prawiło takie komplementy i z ramienia Ahri poleciał na jej ramię. Lisica uśmiechając się szła dalej przed siebie razem z nowymi przyjaciółmi. Ale czy panna Rose miała jeszcze do niej jakiś żal? Tego nie wiadomo no ale błękitnooka musiała z nią porozmawiać o tym. Nie zapomniała co się wydarzyła kiedy ją po raz pierwszy zobaczyła. Żona poety czuła do niej wstręt, obrzydzenie i nienawiść, ale przecież Ona nie zabiła jej męża.
__________________________________________________________
Wiem krótkie ;_; ale następna notka będzie dłuższa i postaram się ją napisać szybko i w sobotę raczej powinna już być.
P.S Piszcie czy wam się podoba ;).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz