poniedziałek, 18 marca 2013

Początek.

      -Dlaczego chciałeś nas skrzywdzić?- zapytała się Ahri oczami pełnymi blasku.
-A dlaczego wkradliście się do mojego mieszkania?
-Pierwsza spytałam, ale w tej grocie chcieliśmy odpocząć. Zimno jest na dworze.
-Aha no dobrze to was przepraszam, ale chciałem wypędzić nieznajomych bo ja was nie znam. Nie znałem, więc was przepraszam.
-No dobrze już.- odpowiedziała mu Lisica.
-Czyli szukacie Volibeara? Widziałem go niedaleko stąd. Po co go szukacie?- zapytał bardzo zaciekawiony niedźwiedź Rodney
-No bo... Ja... No bo wszyscy myślą, że ja zabiłam takiego pana i przy okazji męża panny Rose.
-Za-biłaś?
-Nie!- opowiedziała rozwścieczona Ahri.
-Zbieramy się!- oznajmił nagle Jarvan.
-Co?!
-To. Musimy iść. Na prawdę.
Oburzona Ahri oraz Rossalinda była zrozpaczone. Jarvan oraz Arian wyszli przednimi, a one dogoniły ich zostały w jaskini jeszcze pięć minut i wyszły smutne, że muszą już iść.
     Gdy tak szli i szli nagle Lisica stanęła przerażona. Podeszła na wpół-sparaliżowana do Jarvana i powiedziała coś do niego. Nie mógł nic zrozumieć. Ahri mówiła za szybko. W końcu dziewczyna powiedziała.
-Oni tu są!
-Kto?
-Oni!
-No jacy oni?
-Oni!- Ahri wzięła oddech.- Jakaś armia. Słyszałam jak oni planują. Mówią Lisica, Książe, żona, detektyw, Volibear, śmierć kiedy się zatrzymają. To... straszne!
-O nie. Ja chyba wiem kto to jest.- powiedział Steevart.- To jedno z plemion Frejlordu. Występują te plemienia właśnie na tych ziemiach. Nie na całym Frejlordzie oczywiście. To... Oni... My mamy z nimi małe ale krwawe bitewki. Nazywają się Fedie.
-Ajj...- powiedziały równocześnie dziewczyny.
-No właśnie. Ale o co im chodzi z "kiedy się zatrzymają"? I skąd ty to wszystko wiesz?
-No bo ja... Słyszałam. Mam duże uszy.
-Ale ryku w jaskini już nie słyszałaś.
-No bo ja w takich pomieszczeniach tak mam. A ty myślisz, że skąd ja wiem kiedy do Mrocznej Puszczy wchodzicie wy i wasz lud?
-Nie ważne już, no.
-Oni nas śledzą.
-Skąd to wiesz?
-No bo tak jest jeden z nich. Zaraz, zaraz. O mój Boże święty!
      Nagle z ogołoconego lasu wyszli z krzykiem na naszych bohaterów ludzie plemienia Fedie.  Byli to prawie sami wojownicy. Było wśród nich trzech magów. Dwie kobiety i jeden mężczyzna. Reszta to byli sami mężczyzny i też kilka panien. Nie było to jakiś plemię jak Indianie itd. Było inne.
      Ahri była bardzo zaciekawiona pewną osobą. Mianowicie małą dziewczynką z żelaznym mieczykiem oraz ślicznym kożuszku. To dziecko było takie smutne i nieszczęśliwe. Lisica widziała jak dziewczynka podciąga noskiem i ma łzy w oczach. Też by się rozpłakała gdyby jej kazano uczestniczyć w krwawych rzeźniach. A przecież ona ma jeszcze przed sobą całe życie. Na oko to ona miała gdzieś tak z osiem lat?
     Jakiś pan z mieczem podniósł go do góry i powiedział głośno.
-Niechaj się rozpocznie krwawa rzeź!
"Krwawa rzeź z takim małym dzieckiem?" pomyślała Ahri.
_______________________________________________________
Dedykacja od pani Dominującej o pani która lubi grać supportami. :)

3 komentarze:

  1. Oj bez przesady lubię supporty ale teraz zawzięcie na wojowników, będziem legendom
    1. Dlaczego mnie nie polecasz ;(

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiem najpierw na pierwszy komentarz.:
    Może zostanę ^^
    Odpowiem teraz na drugi komentarz.:
    Polecam cię o.O
    i powiedz Adamowi, że Quinn jest MOJA bo sobie ją kupił -,-

    OdpowiedzUsuń